Cukier i cellulit.

0

Temat cellulitu jest tym gorętszy im cieplejsze stają się dni. Dziś pod lupę weźmiemy całkiem dobrana parę: cukier i cellulit. Cellulit uwielbia cukier i im więcej dostarczamy słodkości do organizmu, tym cellulit bardziej się panoszy. Właściwie cały temat można podsumować jednym zdaniem: cukier dla cellulitu jest wskazany tylko w formie pilingu. Wszelkie inne formy cukru powodują rozrastanie się znienawidzonej skórki pomarańczowej.

Czym się żywi cellulit?

Jest kilka składników w naszym menu, które są dla cellulitu ulubione. Gorsza sprawa, jeśli są one ulubione również dla nas 😉 A ponieważ często to co niezdrowe nam szalenie smakuje, to właśnie chętnie sięgamy po cellulitowe pożywki:

1. numer jeden to właśnie CUKIER! Pyszny, słodziutki i jakże niezdrowy! Odkłada się w formie tłuszczyku na udach, pośladkach i brzuchu – czyli idealnych miejscach dla cellulitu!

2. sól – prawie tak ulubiona przez cellulit jak cukier

3. niezdrowe tłuszcze – wszechobecne w fastfoodach

4. kofeina – wiem, że to boli, bo sama jestem kawoszką

5. alkohol – a już najgorzej słodki alkohol

Cukier uzależnia!

Piszę ten artykuł w maju, kiedy w najlepsze trwa moje majowe WyzwAnie zatytułowane „Odcukrzanie organizmu„.  To naprawdę trudne WyzwAnie, bo oprócz treningów, które dają popalić, dołącza się do tego absolutny zakaz spożywania cukrów. A cukier nie tylko jest wszędobylski, ale również uzależniający. Serio. Cukier uzależnia w kilku aspektach: biologicznym, psychicznym i… kulturowym. Za uzależnienie biologiczne jest odpowiedzialna dopamina, która jako jeden z neuroprzekaźników działa na tę część mózgu, która odpowiada za odczuwanie nagrodzenia. Cukier w procesie przemiany materii w naszym organizmie może powodować wzrost wydzielania dopaminy, a nasz mózg wysyła wyraźne sygnały: chcę więcej. Jedyny sposób na uwolnienie się od tego „chcenia” to odstawienie cukru. Kwestia uzależnienia psychicznego to mechanizm nagradzania się słodkim smakiem. To może być związane zarówno ze sposobem na rozładowanie stresu (chwila przyjemności z kawą i czekoladą po ciężkim dniu) albo z pocieszaniem się (spotkało mnie tyle przykrości, ze kupię sobie kremówkę z lukrem). Aspekt kulturowy też wszyscy znamy, choć nie zawsze sobie uświadamiamy: deser na zakończenie obiadu, cukierek od Babci, poczucie krzywdy gdy odmawiamy sobie słodyczy.

Wszędzie cukier!

Przy eliminowaniu spożywania cukru czekają na nas pułapki. Producenci żywności dokładają cukier gdzie się da, byle zwiększyć „smakową” przyjemność przy jedzeniu ich produktów. Mnóstwo cukru zawierają bułki – i mam tu na myśli zwykłe kajzerki, wcale nie słodkie drożdżówki. Jeśli dodamy do tego jeszcze drożdże i niezdrowe tłuszcze, mamy idealną pożywkę dla cellulitu. To samo ze słodkimi napojami – od soków dla dzieci po gazowane napoje dla dorosłych – zawierają mnóstwo cukru. Niezłą pułapką są też gotowe sosy (te w słoikach i te w proszku). Na koniec wspomnę o alkoholu. Nikogo chyba nie muszę przekonywać, że z alkoholem zdrowy tryb życia nie ma nic wspólnego, ale w kontekście cellulitu alkohol to samo zło.

Nierówna walka z cellulitem.

Jak wygląda cellulit każda z nas wie. A czym jest? To tłuszcz, który odkłada się formie fałdek i guzowatych zgrubień – głównie na naszych udach i pośladkach. Przybiera charakterystyczną i niechcianą formę przypominającą pomarańczową skórkę, która po ściśnięciu skóry dłońmi jest jeszcze bardziej widoczna. Jak powstaje? Pomiędzy komórkami tłuszczowymi organizm wytwarza naczynia krwionośne, które mają dostarczyć tlen i substancje odżywcze. Estrogen z kolei powoduje, że zaczyna przez te naczynia krwionośne przenikać woda, która rozpycha się pomiędzy komórkami tłuszczowymi. Przez to „przyklejają” się od środka do skóry i są wyraźnie widoczne. I jest on widoczny nie tylko u kobiet z nadmiarem tkanki tłuszczowej, ale również u kobiet szczupłych.

Estrogeny – na dobre i ina złe.

I mimo, że my – kobiety, wcieramy w siebie hektolitry balsamów i innych kosmetyków antycellulitowych, to wiele nie wskóramy. W przypadku cellulitu nie zostałyśmy przez naturę potraktowane fair. Bo to właśnie żeńskie hormony – dokładnie estrogeny – są odpowiedzialne za powstawanie cellulitu. I chociaż dzięki nim mamy pełne biodra i piersi, a nawet jesteśmy bardziej odporne na ból – to niestety mają to niepożądane działanie, że powodują cellulit. Wrrr… jak o tym myślę, to mam poczucie niesprawiedliwości! Dlaczego faceci nie mają problemu z cellulitem, chociaż im na tym mniej zależy!? No, ale co zrobić, jest jak jest, trzeba się skupić na tym na co mamy wpływ. A na zdrową dietę, w tym ograniczenie cukru, mamy wpływ bez wątpienia. Dlatego trzeba się trzymać z dala od słodyczy, jeśli chcemy mieć gładką skórę. Bo cukier nie jest sprzymierzeńcem ładnego wyglądu. Przy dużym spożyciu cukru w diecie zaburzamy sobie gospodarkę insulinową, a to z kolei powoduje zanik włókien kolagenowych, które są odpowiedzialne za elastyczność naszej skóry. W zasadzie czego się nie dotkniemy (w przypadku cellulitu można to rozumieć dosłownie), to cukier szkodzi…

Mam nadzieję, że tym tekstem przekonałam Cię, aby powalczyć z chęcią na słodycze. Naprawdę warto z nich zrezygnować – i dla zdrowia i dla urody! Sięgnij do WyzwAnia „Odcukrzanie organizmu” na mojej platformie: https://fitanka.pl/

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Proszę podaj swoje imię tutaj