Kobieca pupa i sport.

Piszę te słowa kilka dni przed Wielkanocą, chociaż nie jest to zupełnie „świąteczny” temat. Bo w kręgu moich dzisiejszych rozważań, jest … PUPA i sport! Nasza kobieca pupa, o którą niedawno zrobiła się taka zadyma na moich social mediach, niewątpliwie głównie związanych ze sportową tematyką. Czy kobieca pupa jest tak „gorącym” tematem, że nawet wśród nas, kobiet wywołuje takie gwałtowne emocje? Najwyraźniej: owszem. I właśnie dlatego postanowiłam ciut więcej o tym zjawisku napisać.

Świadomość swojego ciała.

Ja dobrze znam swoje ciało. Jego kształty, jego możliwości, jego formę. A wy? Czy stajecie przed lustrem jak Was Pan Bóg stworzył i patrzycie na siebie? Czy raczej odwracacie wzrok? Czy widziałyście kiedyś jak Wasze mięśnie się napinają, jak układa się skóra w ruchu, jak zmienia się kształt poszczególnych części ciała? Czy pod prysznic wskakujecie owinięte ręcznikiem, szorujecie się gąbką a potem szybko zakładacie szlafrok? I czy w ogóle świadomie dotykacie swojego ciała? Nie w sposób erotyczny, tylko… powiedzmy: poznawczy? Czy sprawdzacie czy nie macie zbyt suchej skóry albo czy jest gładka tam, gdzie chcecie aby była gładka? Czy robicie sobie samobadanie piersi (to takie ważne!)? Czy te wszystkie wymienione czynności wprawiają Was w zakłopotanie czy są naturalnym elementem codzienności?

Części ciała.

W sporcie trzeba się ze swoim ciałem oswoić. Ja, jako że od dziecka jestem ze sportem za pan brat, swoje ciało znam i akceptuję. Rozumiem, jaką rolę – ważną rolę – spełnia w moim życiu. Dzięki mojemu ciału mogę robić to co kocham – czyli uprawiać sport! Kiedy dam sobie wycisk na treningu, to ból mięśni jest bardzo demokratyczny: wszystkie mięśnie bolą tak samo. Nie ważne, czy to są mięśnie ud, ramion czy pośladków.Dlatego jeśli robię ćwiczenia na pupę to ją sobie obserwuję i dążę, aby osiągnąć taki kształt jaki sama chcę. Tak samo jest z brzuchem, ramionami i łydkami. Powtarzam: tak samo. Dlatego zupełnie nie rozumiem tej całej afery z fotką w majtkach. Pupa jak pupa – zrobiona treningami, w kształcie takim w jakim chciałam żeby była, więc o co chodzi?!?

Polki bardziej pruderyjne?

Pamiętam jak kilka ładnych lat temu podczas wyjazdu narciarskiego w Alpy poszliśmy do sauny. W zasadzie to była cały kompleks wypasionych saun, basenów, jazuzzi etc. Wszyscy poszliśmy szczelnie zakryci ręcznikami  a w dodatku panowie w kąpielówkach a my – dziewczyny – w dwuczęściowych strojach kąpielowych. Jakież było nasze zdziwienie (a w zasadzie oburzenie), kiedy zwrócono nam uwagę, że wg zasad poprawnego saunowania powinniśmy być nadzy a ręczniki służą do tego, aby na nich siadać na ławeczkach ze względów higienicznych. Wtedy tak się nad tym zastanowiłam, czy w Polsce Kobiety nie są przypadkiem za bardzo pruderyjne? To samo można zauważyć na zagranicznych plażach: laski nie mają problemu, żeby się opalać topless. Nie chcą mieć białych pasków od kostiumów, to po prostu ściągają górę kostiumu i finito. Nie robią z tym żadnych ceregieli. Co innego w Polsce – w Ustce, Jastarni czy w Sopocie wszystkie twardo okrywamy się czym popadnie. A już mistrzostwem świata jest chodzenie w jednoczęściowych kostiumach podczas największych upałów. I tak mi sie coś wydaje, że to zjawisko ma wiele wspólnego z naszym narodowym, zbiorowym kompleksem na punkcie swojego ciała.

Mity i kity prosto z magazynów.

A tymczasem większość naszych kompleksów bierze się:
1. po pierwsze z zaniżonego poczucia własnej wartości;
2. po drugie z powszechnie panującego przekonania, że nasze sylwetki powinny wyglądać tak jak wyfotoszopowane modelki z pism kobiecych;
3. po trzecie z nieznajomości swojego ciała;
4. po czwarte od uciekania od swojej cielesności.

Dlatego proponuję, aby polubić siebie w całości, myśląc nie tylko o cechach charakteru, ale również o swoim ciele. Traktować je z szacunkiem, akceptacją i wdzięcznością – a nie z pretensjami, wymaganiami i odrzuceniem. Dbać o nie w sposób racjonalny – dietą, aktywnością, pielęgnacją. I nie robić różnicy między pośladkami, brzuchem czy ramionami. Wszystkie te części mają swoje zadania, swoje role do spełnienia, swoje funkcje – a wszystko po to, abyś Ty mogła się cieszyć chodzeniem, bieganiem czy leżeniem. A więc  SZACUN dla Twojego ciała – od stóp, poprzez pupę, a na głowie (od której tak wiele zależy) skończywszy!

 

 

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest