Problem otyłości u dzieci

Nie trzeba specjalnie szukać aby zauważyć wokół nas problem otyłych u dzieci.

Jest to zjawisko na skalę światową i uważam, że należy o tym jak najwięcej pisać, mówić, poruszać w mediach by tendencja zaczęła się odwracać.

Skąd wzięło się to niepokojące zjawisko?

Przede wszystkim z dwu głównych przyczyn: złego odżywiania (nawyków) oraz braku wystarczającej ilości ruchu. Winę za oba czynniki ponoszą w pierwszej linii rodzice. Zacznijmy od odżywiania. Większość naszych mam pracowała gdy my przychodziliśmy na świat i z tej pracy na rzecz wychowywania dzieci nie rezygnowała. Pomimo tego, ze wracały „na etat” my jakoś jedliśmy zawsze przed pójściem do szkoły śniadanie w domu, a do teczki/plecaka chowaliśmy skrzętnie przygotowane przez nie kanapki. Puste półki w sklepach „sprzyjały ograniczeniu” spożywania słodyczy, rzadko kto raczył się w restauracjach, nie istniały pizzerie, fast food’y czy kebaby.

Czy zatem otyłość u dzieci to problem XXI wieku, który szerzy się wraz ze wzrostem dobrobytu, który to z kolei jest pochodną sukcesu zawodowego rodziców? Odpowiedź nasuwa się sama…

Wraz z przełomem roku ’89 życie w Polsce wyraźnie zaczęło nabierać tempa. Krok po kroku etatowy 8 godzinny dzień pracy zaczął w wielu miejscach pracy odchodzić do lamusa, nie wyliczając godzin pracy tych, którzy zdecydowali się na rozwijanie własnych firm. Standard życia w większości polskich rodzin zaczął się podnosić. Ale czy taka zmiana przyniosła dobry wpływ na sposób odżywiania się naszych dzieci (nas samych)?

W dzisiejszych realiach gospodarczych z reguły jak mama tak i tata są osobami pracującymi, skupiającymi się na życiu zawodowym, często pochłoniętymi „robieniem kariery”. Dlatego tez często nie mają czasu (nie chcą go znaleźć?), by dbać o należytą dietę swoich dzieci.

Bywa tak, że rodzice opuszczają rano dom wcześniej niż dziecko, a nawet jeśli nie, to rzadko znajdują chwilę na przygotowanie pożywnego śniadania i zdrowych kanapek do szkoły. W zamian dziecko dostaje pieniądze by kupiło sobie „coś” do jedzenia w szkolnym sklepiku… a to oznacza batony, chipsy, cukierki. Brak nawet czasu by sprawdzić na co pociecha wydała otrzymane środki. Więc to od nas, Rodziców, zaczyna się sprawa nadwagi naszych dzieci. Wieczorem, z braku czasu i powodowani zmęczeniem zamawiamy – ku uciesze maluchów – pizzę. W weekend by więcej czasu spędzić z dzieciakami i by „wynagrodzić” im Wasza nieobecność w trakcie tygodnia zabieracie je do fast food’ów…

Problem otyłości u dzieci obserwujemy już u niemowlaków w wieku 7-8 miesięcy, kiedy zaczynamy wdrażać stałe posiłki. Pierwszy ważniejszy aspekt dotyczy gotowych potraw dostępnych w sklepach, tzw. słoiczków. Mało która młoda mama gotuje domowe obiadki, przeciery czy deserki. Przecież wystarczy kupić ich spory zapas – choćby na tydzień. Brak czasu, wygodnictwo? Namawiam wszystkich rodziców do gotowania zupek, których przygotowanie zajmuje zazwyczaj około 1 h. Takie danie może stać w lodówce maksymalnie 3 dni, więc gotujemy dla naszego malucha tylko 2x w tygodniu czyli „poświęcamy” w sumie 2 h. Jeżeli nie macie pomysłu zapraszam na nasz portal, zakładka kuchnia malucha. Drugim błędem popełnianym przez nas jest „wpychanie” dziecku za dużej porcji i rozpychanie w ten sposób jego żołądka. Dziecko powinno jeść co 3-4 h określone do jego wieku porcje. Jedynym wyjątkiem są „skoki” wzrostu, które możemy zauważyć co 3 miesiąca w początkowym okresie życia. Dziecko pochłania wówczas większe ilości pokarmów przez około 3-4 dni, po czym wraca do normalnej dawki. Tak było w przypadku naszej córki.

Gdy dzieci zaczynają chodzić do przedszkola czy szkoły, Waszym obowiązkiem jest przygotowanie zdrowego śniadania. Dziecko nie może wyjść bez niego z domu, gdyż stanowi on najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Jeżeli wychodzisz wcześniej niż dziecko to jesteś w stanie zrobić to śniadanie wieczorem dnia poprzedniego i włożyć je do pudełeczka. Miej w domu zawsze jakiś owoc, żeby dziecko mogło zabrać go ze sobą do szkoły. Jeżeli chodzi o obiady to istnieje wiele możliwości zjedzenia ciepłego, zdrowego posiłku. Najlepszą opcją jest zapisanie dziecka na obiady szkolne, które w wielu placówkach na szczęście nadal przypominają posiłki domowe. Coraz częściej zdarza się, że szkoła prowadzi catering i rodzic ma prawo wyboru odpowiedniej diety (wegetariańskiej, bezglutenowej itp.) Kto może sobie pozwolić, zamawiać dziecku jedzenie „na zewnątrz” z dostawa do szkoły na wyznaczoną godzinę – byle tylko nie był to standardowy „chińczyk” czy tez kebab…

Za otyłość u dzieci w szkołach biorą po części odpowiedzialność również sklepiki szkolne, które oferują w hamburgery, pizzę, hot-dogi i słodycze. Dziecko jak to dziecko nie potrafi oprzeć się pokusie i jest w stanie wydać pieniądze otrzymane na zakup 2go śniadania właśnie na te „złe rzeczy”. Gdybyśmy my rodzice zmusili do wycofania ze szkolnych sklepików tego typu jedzenia, nakazali zastąpić je naturalnymi sokami z owoców, warzywami (surowa marchew), sałatkami warzywnymi, owocowymi i zdrowymi przekąskami, to dzieci byłyby skazane na zakup tylko takiego asortymentu. Coraz więcej szkół prowadzi tzw. „ogródki warzywne”, którymi dzieci się opiekują, o po czym konsumują zebrane „plony”.

Nadwaga jest tak dużym problem wśród naszej społeczności, a przede wszystkim dzieci, że zaczął on być nagłaśniany w mediach. Przykładem jest program, do którego zgłosiły się 2 nastolatki z dużą nadwagą. Powstała specjalna siłownia, w której znajdują się sprzęty odpowiednio przystosowane dla dzieci i młodzieży. Został dla nich ułożony specjalny program treningowy i opracowana dieta. Przebywają one pod stałą obserwacją lekarzy i trenerów, którzy w chwili zwątpienia motywują i mobilizują do dalszych działań by osiągnąć jak najlepsze efekty. Dziewczynki są ważone i mierzone w każdym miesiącu „terapii”.

Otyłość jest to choroba, która wymaga leczenia u specjalisty. Często odbija się nie tylko na zdrowiu ale także na psychice dzieci. Dziecko z nadmiarem kilogramów jest z reguły wyśmiewane przez rówieśników, nie znajduje akceptacji. Lekcja WF’u jest dla niego katorgą i upokorzeniem. Rodzice, zaoszczędźcie mu tego!!! Zdajcie sobie sprawę z tego, że złe nawyki żywieniowe wpojone w domu Wasze dzieci wynoszą z domu i w przyszłości przekażą swojej rodzinie.

Pamiętajcie, że wszystko jest dla ludzi, tylko należy z odpowiednim umiarem jeść słodycze, fast-foody czy pić napoje gazowane. Nie dokładajcie Waszemu dziecku dodatkowych centymetrów w pasie, z którymi prawdopodobnie będzie musiało się borykać przez resztę życia. Z czasem z pewnością to doceni i Wam podziękuje.

Więcej informacji na temat otyłości znajdziesz tu: https://www.fitmom.pl/otylosc-u-dzieci-czesc-2/

Anka Dziedzic

Trenerka, Blogerka, Influencerka, Propagatorka aktywnego stylu życia. Sport towarzyszy mi od zawsze i chcę się nim dzielić. Uwielbiam aktywność fizyczną i zrobiłam z niej swój sposób na życie. A od życia chcę wiele i pewnie przez to prawie zawsze jestem zabiegana. Prywatnie jestem Żoną Dawida, mamą Leny i Poli, z urodzenia góralką. Moi przyjaciele twierdzą, że choć jestem urocza, to nie owijam w bawełnę. Cóż, staram się być autentyczna, choć na pewno nie idealna, konsekwentna, ale uparta. Cała ja.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Anka Dziedzic
Logo