Te głupie baby!

Podziel się tym wpisem

Baba za kierownicą.

Jadę ulicą dwukierunkową. Po jednej stronie sznur zaparkowanych samochodów. Akurat tak się składa, że po przeciwnej niż ta, którą ja jadę. Jednak i tak zwolniłam, zobaczyłam że z naprzeciwka nic nie jechało, więc jadę powoli. Nagle na pełnej prędkości jedzie z przeciwka samochód. Oboje daliśmy po hamulcach, zatrzymaliśmy się kilkadziesiąt centymetrów od stłuczki. Ja w stresie, a gość z tego auta jedzie po mnie jak po burej suce: Ty głupia babo, nie widziałaś że jadę!? Myślę sobie: WTF, przecież to on powinien mi ustąpić pierwszeństwa. Próbuję coś powiedzieć, ale ten mnie zakrzykuje i to w co raz mniej wybrednych słowach. Z odsieczą przyszedł jakiś młody gość, który akurat spacerował z psem i widział sytuację. Kierowca-rajdowca spuścił z tonu dopiero jak tamten się za mną wstawił. Ale ja i tak zdążyłam usłyszeć, że najgorsze co może być to baba za kółkiem…

Babsko bez wyobraźni.

Znajoma prowadzi firmę. A właściwie współprowadzi, bo jej stary kumpel ze studiów jest jej wspólnikiem. Jest świetnie zorganizowana, trzyma wszystko w kupie – bo jej wspólnik to typ wizjonera. Ma świetne pomysły, ale ich realizacja to już osobna sprawa. Dlatego ona administruje, pilnuje terminów, robi kosztorysy, generalnie: trzyma rękę na pulsie. Naprawdę atrakcyjna kobieta i w dodatku niegłupia. Ostatnio byłam świadkiem jak jej się łzy w oczach zakręciły, bo usłyszała że jest nudna i przewidywalna, bo w kółko tylko o tabelkach i cyferkach gada. I że może by czasem wyobraźni użyła, coś szalonego zrobiła, miała jakiś pomysł na biznes – a nie tylko sprowadzała wszystko do złotówek i dat. I że wizjonerką to ona nie jest, no ale trudno się dziwić, bo w końcu babą jest. A baby to wyobraźni nie mają.

Baba do garów.

Koleżanka ma trójkę dzieci – wszystkie w wieku przedszkolnym. Wszystkie urocze, ale wszystkie urwisy: jeden w jeden. Czasem gdy ją odwiedzam patrzę z niedowierzaniem, jak potrafi przewidywać potencjalne katastrofy, ogarniać te żywe srebra i jeszcze o dom zadbać. Zawodowo musiała odpuścić, więc wiadomo że to jej mąż utrzymuje Rodzinę. Mąż nota bene całkiem spoko gość, pogadać z nim można, powygłupiać się. Ale jak kiedyś usłyszałam, co on do swojej Żony powiedział, to o mało z krzesła nie spadłam: żeby Bogu dziękowała, że na niego trafiła, bo on zarabia i dzięki temu ona ma takie życie jakie ma. Bo ona to się tylko do garów nadaje, przecież wiadomo. Bo ona po studiach ani jednego dnia nie przepracowała. I że nic nie umie, tylko prać i gotować. Serio….!?

Facetem jestem i to wystarczy.

I tak się zastanawiam, o co chodzi z tymi tekstami!? Czy Ci goście pogłupieli doszczętnie? Czy jak widzą Kobietę, to od raz wsadzają ją w szablon „głupiej baby” i traktują jak gatunek gorszy od samców!? Tacy wielcy gieroje, a prawdę mówiąc to bez Kobiet połowy sukcesów by nie osiągnęli i w połowie nawet nie byliby tak szczęśliwi jak są. Jest takie dosadne powiedzenie: mężczyźni są jak toalety: albo zajęci albo zas*ani. I dokładnie tak jest. Bo facet bez kobiety dziczeje, zaniedbuje się, testosteron mu wali na mózg, przestaje się rozwijać (a już na pewno emocjonalnie). I ja się pytam, kto im dał prawo do traktowania nas z góry!? Kto powiedział, że jesteśmy głupie, bezradne i nie mamy nigdy racji!? Jak mnie wkurzają takie szowinistyczne zapędy, to Wam mówię! Każdego takiego gieroja od razu bym zaprosiła na mój trening. Niech pokaże co potrafi. Bo krytykować i się wywyższać to jest bardzo łatwo. A jakoś jak przychodzi do konkretów, to już rura co poniektórym mięknie. I okazuje się, że ze sobą niewiele robią, o samorozwój niespecjalnie dbają, o innych dbają jeszcze mniej – ale mniemańsko to taki o sobie ma, że ho-ho! Tak jakby sam fakt, że istnieje i że jest facetem wystarczał za wszystko.

Płeć mózgu.

I żeby była jasność: nie jestem wojującą feministką. Nie twierdzę, że mężczyźni i kobiety powinni robić to samo. Nie. Faceci mają pewne naturalne predyspozycje, a kobiety – inne. Nam jest łatwiej ogarniać kilka spraw na raz, bardziej czuć niż analizować, włączyć intuicję zamiast racjonalności. Tak jest – bo nasze mózgi również mają swoją płeć. Tylko jedna uwaga: to że jesteśmy RÓŻNI nie znaczy, że jesteśmy LEPSI lub GORSI. Jesteśmy inni i ta inność jest piękna, może być wzbogacająca nas nawzajem i może być codziennym odkrywaniem drugiej osoby.  Nie bójmy się tych różnic, a już na pewno nie sprowadzajmy ich do inwektyw i obraźliwych tonów w stylu „głupiej baby”. To zupełnie nie ma sensu.

Więcej wpisów

Twój koszyk

Logowanie

Nie masz jeszcze konta?

Facebook Instagram YouTube
Aby zapewnić sprawne funkcjonowanie tego portalu, czasami umieszczamy na komputerze użytkownika (bądź innym urządzeniu) małe pliki – tzw. cookies („ciasteczka”). Podobnie postępuje większość dużych witryn internetowych.
Zacznij pisać aby zobaczyć produkty, których szukasz
Sklep
Blog
Moje konto
0 Koszyk