Tygodniowy wyjazd zimowy – zakwaterowanie

Podziel się tym wpisem

Sezon zimowy w pełni (nareszcie!), więc kusi by wyjechać w góry i zażyć białego szaleństwa. Ferio-Urlop.

Decydując się na kilka noclegów poza domem mamy oczywiście świadomość, że nie wszystkie warunki zastane na kwaterze będą tak idealne jak w domu – i z góry godzimy się na to. Dorosły łatwiej się dostosuje i ewentualnie „przeboli” ewentualne niedogodności, z dzieckiem bywa różnie.

Decydując się na spędzenie 5-6 noclegów „na obczyźnie” warto zwrócić uwagę na kilka aspektów, które mogą znacząco zakłócić sielankowy wypoczynek. Zastanowienie się na nimi pozwoli zmaksymalizować dziecka, a co za tym wyraźnie idzie, swoją własną wygodę – w końcu to ma być relaks. Tudzież ograniczy utrapienia i bolączki. Zdaję sobie sprawę z tego, że czytając poniższe można dość do wniosku, że chyba mam nie po kolei w głowie. To nie są jednak moje wyimaginowane fanaberie, lecz przykłady z życia wzięte – nasze osobiste obserwacje i doświadczenia zebrane w trakcie wyjazdu z naszą, 8 miesięczną wówczas, córką.

W tracie tygodniowego pobytu, 5 aspektów uprzykrzyło nam „co-nie-co” upragniony pobyt w Dolomitach. Niemal każdy z nich można sprawdzić jeszcze na etapie dokonywania rezerwacji, choć pewno niektóre z nich mogą wywołać niedowierzanie bądź dziwny uśmiech na twarzy gospodarzy czy też obsługi hotelu. Podsumowując przydługawy wstęp – to są tylko aspekty, które nam i naszej małej przeszkadzały. Nie koniecznie mogą mieć jakiekolwiek znaczenie dla was i waszego dziecka – w zależności choćby od tego, jak twardo śpicie…

Oferowane przez hotel łóżeczko turystyczne.

Ważny „detal” dla tych, których dzidzia na co dzień (a raczej na „conoc”) śpi w swoim łóżeczku (a nie w łóżku rodziców). Dzięki temu podczas wyjazdu również będzie miała swe legowisko. Super! A my, rodzice, swobodni w swym łożu, tym bardziej poczujemy klimat urlopu ;), czyli mamy już super x 2!! Dostawka łóżeczka turystycznego jest zwykle wliczona w cenę pokoju. Super po raz 3!!!

W naszym przypadku łóżeczko, które oddano nam do dyspozycji, posiadało na tyle duże oczka siatki, że córka w czasie snu („wiercąc się”) wtykała w nie swe nogi aż po kostki. Po chwili, próbując dalej się „wiercić” czuła ich zablokowanie i nie mogą ich z tych oczek wyciągnąć od razu wybudzała się. „Ciekawa” pierwsza noc, po przejechaniu 1000 km. Na dowód – zdjęcie wykonane podczas jej snu.

Rada: Jeżeli posiadacie własne, sprawdzone (nie nowe, lecz już na dziecku „przetestowane”) łóżeczko to rozważcie upchanie go w bagażniku, bądź w „trumnie” na dachu. Inna opcja – skontaktować się w hotelem i poprosić o podanie wymiaru oczka siatki takiego łóżeczka. Gdyby przed naszym doświadczeniem ktoś doradziłby mi takie posunięcie pewno popukałbym bym go (ją) w głowę… Po tym, jak córka już pierwszej nocy wylądowała w naszym łóżku, będzie to jedna z podstawowych kwestii, którą będę brał pod uwagę w przypadku kolejnego wyjazdu (tak długo, jak córka będzie z takiego łoża korzystać). Można jeszcze próbować ratować się już na miejscu – obkładając dolne partie np. kocem by zablokować możliwość wpychania nóżek.

Kolejne aspekty w następnym artykule.

Mechanizm zamykania drzwi od pokoju.

Mechanizm włączania światła w pokoju.

„Kartonowe” drzwi od pokoju.

Lokalizacja pokoju w bryle całego budynku.

Więcej wpisów

Twój koszyk

Logowanie

Nie masz jeszcze konta?

Facebook Instagram YouTube
Aby zapewnić sprawne funkcjonowanie tego portalu, czasami umieszczamy na komputerze użytkownika (bądź innym urządzeniu) małe pliki – tzw. cookies („ciasteczka”). Podobnie postępuje większość dużych witryn internetowych.
Zacznij pisać aby zobaczyć produkty, których szukasz
Sklep
Blog
Moje konto
0 Koszyk