Spis treści
Kiedy w poście na FB zapytałam Was, czy wolicie ćwiczyć w domu czy w klubie fitness/na siłowni, to rozgorzała prawdziwa dyskusja pod tym wpisem. Nawet nie sądziłam, że tyle emocji oraz argumentów towarzyszy wyborowi miejsca ćwiczeń. Kiedy jednak poczytałam Wasze komentarze, zrozumiałam jak bardzo ważna i jak indywidualna jest decyzja o tym, gdzie odbywać treningi. I dlatego postanowiłam napisać o tym artykuł. 😊
Siłownia: za i przeciw.
Na pierwszy ogień biorę pod lupę wszelkie siłownie, sale treningowe, kluby fitness.
W wielu Waszych wypowiedziach przewija się argument „za” czyli zewnętrzna motywacja. Niby to prawda: musisz wydać iks złotych na karnet, musisz wyjść z domu, często umawiasz się z koleżanką lub bierzesz udział w zorganizowanych zajęciach, więc… wydawałoby się, że te wszystkie zabiegi i tyle zachodu wokół treningu podniosą jego rangę w Twojej osobistej hierarchii ważności. I w związku z tym będziesz się bardzo przykładać i rzetelnie ćwiczyć. Tymczasem… zastanawiam się, czy faktycznie tak jest? Znam wiele osób, które kupują karnety z których następnie wcale nie korzystają. Albo umawiają się na siłce po to, żeby poplotkować z koleżanką. W tym mistrzynią świata była moja znajoma, która nakładała idealny makijaż PRZED zajęciami, a następnie po zajęciach zmieniała tylko strój i wychodziła „na miasto”. Do dziś zachodzę w głowę, jak to było możliwe… Szczególnie, że w tym samym czasie ja wracałam zlana potem, czerwona i rozczochrana. Cóż, niektóre dziewczyny chyba mają taki szczególny dar wyglądania jak spod igły w każdej sytuacji 😉 Ja w sporcie lubię to, że traktuje wszystkich równo. I jeśli ktoś naprawdę daje z siebie wszystko, to będzie wyglądał tak samo jak inni: czyli zziajany, mokry i ledwo żywy. I kiedy tak pot zalewa Ci oczy (to nie jest wcale tylko takie powiedzenie: sprawdziłam!) to czujesz, że żyjesz i wszystko jest w Twoim zasięgu!
Kolejny argument, który według mnie tłumaczy dlaczego unikacie siłowni, to kwestia niepewności. Zwłaszcza osoby początkujące (bez względu na wiek) mogą mieć kłopot, aby przekroczyć barierę nieśmiałości. Bo idzie taka osoba pierwszy raz na siłownię, gdzie tysiące maszyn o niewiadomym przeznaczeniu szczerzy kły, wokół prężą swoje wysportowane ciała stali bywalcy a ona nie może sobie poradzić nawet z uruchomieniem bieżni. Oooo, coś takiego to faktycznie może skutecznie i na długo zniechęcić do treningów! Dlatego tak ważne jest wsparcie, zwłaszcza w pierwszych krokach: przyjazny trener, miła obsługa czy kumpel, który się zna na rzeczy. Pierwsze kroki zawsze są trudne, dlatego warto mieć wsparcie w takiej sytuacji.
Najlepiej czy najgorzej w zaciszu domowym?

Wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi.
Reasumując: w zasadzie ile nas tyle opinii. Wybór czasu i miejsca treningów jest zależny od trybu życia, wieku dzieci, przestrzeni jaką dysponujemy, możliwości finansowych i własnych preferencji. Jedni wolą wyjść z domu, zapomnieć o obowiązkach i walczyć na zorganizowanych zajęciach. Inni traktują trening jak naturalną część rozkładu dnia i nie mają ochoty na ceregiele z bieganiem do klubu, przebieraniem się w szatni i plotami z koleżankami. Trochę to przypomina dyskusję nad wyższością Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi. Wszystko to sprawa indywidualna i każdy dokonuje własnych wyborów według kryteriów, które sam uzna za istotne. Ale jedno nas łączy: wszyscy ćwiczymy! I niech tak zostanie!