Jak schudnąć i nie zwariować?

Pot, łzy i…. zero efektów.

Ćwiczysz od trzech tygodni, trzymasz dietę, rezygnujesz z tylu przyjemności, wyciskasz siódme poty na macie i…. nie ma efektów. Waga ani drgnie, a co gorsza: dwa centymetry w obwodzie uda na plusie. A przecież wcale nie oszukiwałaś! Odstawiłaś słodycze, dbasz o regularność posiłków, pijesz dużo wody. W dodatku minimum trzy razy w tygodniu robisz treningi, naprawdę ostro trenujesz. Czujesz zakwasy, odkrywasz ból w miejscach, gdzie nawet nie podejrzewałaś istnienia mięśni. Widzisz poprawę kondycji, dajesz radę zrobić więcej brzuszków, dłużej utrzymasz planka – i co z tego? Tyle wysiłku i zero efektów. Trochę jesteś zła, a trochę zawiedziona. Naturalna reakcją jest chęć rzucenia tych wszystkich katorżniczych postanowień i po prostu oddanie się przyjemności zjedzenia tabliczki czekolady albo kilku pączków na raz. Chrzanić dietę i ćwiczenia, skoro nic się nie zmienia: teraz przynajmniej zafunduję sobie chwilę słodkiej przyjemności!!!

To zupełnie naturalne.

Stop! Ten moment bardzo często jest kluczowy w całym procesie nie tylko odchudzania, ale w ogóle w zmianie sposobu odżywiania i uprawiania aktywności fizycznej. Dlatego napisze to drukowanymi literami, żeby nikt tego nie przeoczył: NAWET TRZY PIERWSZE TYGODNIE ZDROWEJ DIETY I REGULARNYCH ĆWICZEŃ MOGĄ NIE PRZYNIEŚĆ SPADKU WAGI ANI OBWODÓW. I jest to sytuacja niestety częsta i dość powszechna. Po pierwsze dlatego, że organizm potrzebuje czasu, żeby „zaskoczyć”, czyli przestawić się na inne tory funkcjonowania. Im dłużej nie dbałaś o to co jesz i ile się ruszasz, tym dłużej organizm będzie potrzebował czasu na zmianę. Twój metabolizm ciągle jeszcze nie jest rozkręcony tak, aby spalanie było optymalne. A im więcej w przeszłości stosowałaś cudownych diet, tym trudniej będzie mu wrócić na zdrowe tory. Po drugie jeśli zaczęłaś intensywnie trenować po długim okresie „nic nie robienia”, tym większe ryzyko mikro urazów a nawet „opuchnięcia” mięśni. Mięśnie po wysiłku, zwłaszcza kiedy jest to dla nich nowa sytuacja, mogą zatrzymywać wodę. Taka sytuacja najczęściej pojawia się w mięśniach uda, dlatego tam najczęściej obserwujemy wzrost centymetrów w obwodzie.

jak schudnac Anka Dziedzic

Kobiety mają trudniej.

Tak, trzeba sobie jasno powiedzieć: kobietom jest trudniej zrzucić tłuszczyk. Wynika to z naszej biologii, z uwarunkowań genetycznych, z gospodarki hormonalnej. Facet może zrezygnować ze śniadań, ograniczyć ilość posiłków, jeść mniej regularnie – kobiety nie. Więc jak schudnąć? My musimy dbać o stałe pory jedzenia i bardziej kontrolować jego ilość. Nie muszę też Wam mówić, co to znaczy walczyć z nastrojami, humorami, PMS’em. Facet nie ma na ten temat bladego pojęcia i w ogóle w procesie odchudzania nie musi się tym przejmować. I piszę o tym nie dlatego, żeby się nad nami użalać, tylko żeby sprecyzować wszystkie przeciwności, które stoją nam na drodze do wymarzonej figury. Dzięki tej świadomości możemy zrozumieć co się dzieje (lub nie dzieje) z naszym ciałem.

Co robić?

Zatem, jeśli widzisz że Twoje starania nie przynoszą efektów, jesteś sfrustrowana, zła i na granicy zrezygnowania to przede wszystkim: nie poddawaj się. To jest punkt pierwszy i najważniejszy: konsekwentnie działaj i daj sobie więcej czasu. Możesz też próbować zmienić tzw. Dzienny bilans kaloryczny. Można to zrobić na dwa sposoby: ograniczając ilość zjadanych kalorii lub… więcej ćwiczyć. Na początku procesu odchudzania radzę nie przesadzać z ograniczaniem jedzenia, bo to może jeszcze bardziej spowolnić metabolizm. Twój organizm odczyta sygnał: mnie jedzenia, mniej jedzenia, ratunku, trzeba gromadzić na zapas, bo nie wiadomo co przyniesie jutro! Dlatego zdecydowanie lepiej jest zwiększyć wysiłek fizyczny. Jak? Na przykład dodając sobie większe obciążenie albo wprowadzić dodatkowy trening w tygodniowym harmonogramie. Trzeba też wygospodarować dwa, trzy dni na odpoczynek. Jeśli zauważysz spadek formy, przemęczenie i do tego to nieszczęsne udo nagle urośnie o dwa centymetry, wówczas… wrzuć na luz. Ale mądrze. Trzymaj zdrową dietę, ale daj ciału się zregenerować. Zamiast morderczej siłki zrób wypad na basen. Zrelaksuj się, zafunduj sobie masaż albo przynajmniej porządnie zroluj 😉 Nie stresuj się, jeszcze chwila i zobaczysz efekty! Ponadto – przyznaj szczerze – czy już Twoje ciało trochę się nie zmieniło? Czy nie jest bardziej jędrne, „zbite”? Czy fałdka na brzuchu nie jest aby mniej galaretowata? Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, o której nie można zapominać: 1 kg tłuszczu ma zdecydowanie większą objętość niż 1 kg mięśni. Z tego płynie bardzo prosty wniosek: jeśli ćwiczysz a Twoja waga nie drgnie to i tak jest Ciebie „mniej”. Na razie jest etap zamieniania tłuszczu w mięśnie. Kolejny etap to będzie spalanie tłuszczu i utrata wagi. Zobaczysz, że nie trzeba będzie długo czekać!

Na dobry początek podejmij miniWyzwAnie!

miniwyzwanie nie podjadaj fitanka anka dziedzic

Tylko nie odpuszczaj!

Nie bez powodu ten artykuł publikuje teraz, na początku lutego. To okres kiedy większość z Was rezygnuje. Maleje Wasza aktywność, rośnie rozgoryczenie. A to jest właśnie ten moment, w którym musisz wytrwać w swoim postanowieniu. Pociągnąć kolejne kilka tygodni. Zobaczysz jaka będzie wielka Twoja radość i satysfakcja, kiedy kilogramy i centymetry zaczną lecieć w dół. Wytrzymaj jeszcze, nie rezygnuj. Trzymam za Ciebie mocno kciuki!

Załączam darmowy trening na spalanie kalorii! Jeśli chcesz podjąć konkretne wyzwanie, mam dla Ciebie przygotowane różne propozycja na FitAnce

Schudnij w 3 miesiące bez efektu jojo

Razem z Michałem Undrą przygotowaliśmy ebooka „Schudnij w 3 miesiące bez efektu jojo„. Zebraliśmy cenną wiedzę, wskazówki, treningi oraz dietę w jednym miejscu.
Dajemy narzędzie, które zastąpi Ci indywidualnego dietetyka. Ebook będzie prowadzić Cię krok po kroku, co tydzień będziesz odhaczać listę monitorującą Twoje trzymanie się planu, dzięki czemu sama przed sobą zrobisz rachunek sumienia i będziesz wiedziała co jest OK, a co być może idzie nie tak.
Specjalnie dla Ciebie, żebyś się nie poddawała mam kod na -10zł na ebook „Schudnij w 3 miesiące bez efektu jojo”. Wejdź do sklepu, dodaj ebook do koszyka i wpisz kod: SCHUDNIJ

Anka Dziedzic

Trenerka, Blogerka, Influencerka, Propagatorka aktywnego stylu życia. Sport towarzyszy mi od zawsze i chcę się nim dzielić. Uwielbiam aktywność fizyczną i zrobiłam z niej swój sposób na życie. A od życia chcę wiele i pewnie przez to prawie zawsze jestem zabiegana. Prywatnie jestem Żoną Dawida, mamą Leny i Poli, z urodzenia góralką. Moi przyjaciele twierdzą, że choć jestem urocza, to nie owijam w bawełnę. Cóż, staram się być autentyczna, choć na pewno nie idealna, konsekwentna, ale uparta. Cała ja.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Anka Dziedzic
Logo