Mój komentarz do Waszych komentarzy.

Podziel się tym wpisem

Share on facebook
Share on email

Przyznam się, że ten tekst miał być zupełnie o czymś innym. Ale postanowiłam zmienić temat i to wszystko przez Was. Po moim ostatnim poście na FB z pytaniem, co się dzieje z Waszą motywacją naprawdę dałyście mi do myślenia swoimi komentarzami.

Słodki problem.

Bardzo często piszecie, że ulegacie słodyczom. Nie jest tajemnicą, że cukier uzależnia. Światowa Organizacja Zdrowia traktuje biały cukier jako substancję bardziej niebezpieczną niż sól w diecie. A cukier jest wszędzie, nie tylko w słodyczach. Jest w pieczywie, w jogurtach, w napojach, w sosach, w przyprawach. Trzeba naprawdę się nagłówkować, żeby nauczyć się go unikać w jedzeniu. Producenci żywności, którym zależy na podnoszeniu słupków sprzedaży, sypią cukier żeby poprawić smak produktu. Bo słodki smak jest dla nas przyjemny z kilku względów. Sięgając do samego początku – mleko jest słodkie, jedzenie dla dzieci często jest słodkie, więc mamy bardzo dobre wspomnienia z tym smakiem. Po drugie, tysiące razy dostawałyście coś słodkiego w nagrodę. To tez się dobrze kojarzy: z docenieniem, dumą, zadowoleniem. Dlatego czasem nawet podświadomie sięgamy po cos słodkiego, żeby poprawić sobie nastrój. Tak samo jak nałogowy palacz sięga po papierosa, żeby się uspokoić, kiedy jest zdenerwowany. To jest ten sam mechanizm, bardzo trudny do zaniechania. Pomyślcie o tym na spokojnie, jak jest u Was. Zmiany zaczynają się od głowy. A ja obiecuję, że w najbliższych artykułach na bloga wrzucę kilka wskazówek dietetycznych, które Wam pomogą w tej walce.

Poczucie własnej wartości.

Drugi wątek, który przewija się baaaardzo często (zdecydowanie za często!) to kwestia waszej wiary w siebie i poczucia własnej wartości. Ktoś pisze, że jest jednym wielkim problemem; ktoś inny, że go dopadła chandra albo że nie wierzy, żeby się udało. Dziewczyny, nastawienie pozytywne jest bardzo ważne. Najważniejsze. Jeśli nie będziecie wierzyć w siebie, w Waszą siłę, w Wasze możliwości, to faktycznie się nie uda. Pozytywne myślenie jest podstawą. I to nie na zasadzie: jestem optymistką, wierzę że zdarzy się cud i nagle schudnę 10 kg. Nie, to nie o takim podejściu mówię. Wiara w siebie oznacza świadomość, że to od Ciebie zależy czy się uda i że Ty masz na to realny wpływ. Takie myślenie oznacza również, że to nie jest kosmiczna obiecanka, tylko realne zadanie na miarę Twoich sił. Zwłaszcza, że ja jestem z Tobą. Nie odpuszczam i Ty też tego nie rób. Jesteś warta tego, aby pięknie wyglądać, zdrowo się odżywiać i zrobić coś dla siebie. Przekonaj siebie samą (a potem cały świat w to uwierzy), że masz prawo do zadbania o siebie. Dziewczyny, co się stało, że tak mało w Was wiary w sukces? Dlaczego nie macie przekonania, że dacie radę? Gdyby Twoje dzieci poddawały się przy nauce nowych umiejętności, to nigdy by nie chodziły, nie mówiły, nie posługiwały się sztućcami. One zaczynają od zera i dają radę. Ty jesteś pierwszą, która najmocniej wierzy w ich sukces. A co z Tobą? Dlaczego myślisz, że Tobie się nie uda. A właśnie, że się uda.

Stres i presja.

Sprawa, która przyznam mnie bardzo zaskoczyła, to element presji i stresu, który się bardzo mocno zaznacza wśród Waszych komentarzy. Piszecie, że ja to mogę tak wyglądać bo to moja praca a Wy macie dość presji wyglądania idealnie i fit. I że musicie być idealne na każdym froncie i to Was wykańcza.

Ejjjj, chyba nie czytacie dokładnie moich tekstów! Ile razy przyznawałam się do tego, że dałam się skusić na coś niezdrowego w diecie? Ile razy pisałam Wam, że jestem zmęczona? Ile razy same widziałyście że moje dziewczynki też chcą ze mną ćwiczyć podczas naszych treningów? Myślicie, że ja nie przeżywam stresów, porażek, zmartwień? Że u mnie nie ma presji w życiu, tylko unoszę się na różowym obłoczku dwa metry nad ziemskimi problemami? Wcale nie. Jestem taka sama jak Wy i zmagam się z identycznymi problemami. Czasem jest lepiej, czasem gorzej. Ale właśnie w walce z tymi problemami, w budowaniu pozytywnego nastawienia pomaga mi sport. Kiedy się napocę na macie, pokonam swojego lenia, pomyślę przez godzinę tylko o tym, żeby prawidłowo trzymać postawę albo wykonać jeszcze jedną serię ćwiczeń – wtedy mój mózg tez lepiej funkcjonuje i psychika nie siada. To mój sposób właśnie na jesienną chandrę czy na gorsze dni. Po treningu nie tylko budzą się endorfiny, ale mam satysfakcję z dobrze wykonanej roboty, z tego że dałam mojemu ciału ruch i kształt. Jeśli myślicie o treningu i diecie jak o presji, a nie jest to Wasz decyzja z którą się utożsamiacie, to nic dziwnego że nie osiągnięcie sukcesu. To musi wypływać z Was, a nie z oczekiwań zewnętrznych! A moim zdaniem warto się ze sportem zaprzyjaźnić 😀

Plan na listopad.

Waszym zadaniem teraz jest pomyślenie o tym, dlaczego tu jesteście ze mną i czego się spodziewacie. Pomyślcie nad zbudowaniem wiary w siebie, podejmijcie własne decyzje. Moim zadaniem jest pomyślenie nad listopadowym wyzwaniem i tematami, które będę chciała z Wami poruszyć. Jestem z Wami!

 

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Więcej wpisów

Close Mój koszyk
Close

Close
Nawigacja
Kategorie